środa, 29 kwietnia 2015

Inowrocław-czyli dlaczego zwykłe miasto skradło moje serce

Witajcie!
Czeka na Was kolejny post związany z podróżami.Tym razem mowa o w/w Inowrocławiu.Miasto leżące w województwie kujawsko-pomorskim,nie za duże ale i nie za małe-takie w sam raz.(ok.75 tys.mieszkańców) Jak dla mnie złożone praktycznie z samych osiedli :)
Znane jest głównie z soli,właśnie w Inowrocławiu wydobywano sól.Nawet u mnie,na Śląsku używamy tej soli.Cóż,sól przyprawa istotna w różnych sferach kulinarnych,ale bynajmniej nie za to tak bardzo "zżyłam" się z tym miastem.W zasadzie czy bym się zżyła,czy też nie i tak będę tam wracać co najmniej raz do roku,czemu?Już śpieszę z odpowiedzią!Jest to rodzinne miasto mojego chłopaka,także chcąc nie chcąc będę tam dość częstym bywalcem,ale wiecie co?Ja się tam cieszę,lubię atmosferę panującą w Inowrocławiu,budynki a chyba najbardziej......solanki.Jest to najlepsze miejsce w tej mieścinie,solanki to coś w rodzaju ogromnego ogrodu z tężniami-gdzie płynie woda z solą,stawem,restauracjami,uzdrowiskiem,placem zabaw i ogrodami papieskimi.
Jak dla mnie......BOMBA.Mi wiele do szczęścia nie trzeba,byle by móc wyjść i po oddychać świeżym powietrzem.
Wieża ciśnień

Tężnie solankowe
Solanki
Tego roku w Inie zagościłam już po raz drugi,za pierwszym razem,pojechaliśmy tam wraz z moim chłopakiem,pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia i zostaliśmy tam do Sylwestra.Tym razem wybraliśmy się na Wielkanoc,mimo że ja,jako że znam jego rodzinę  nie czułam jako takiego stresu,to sama myśl o tym że mają poznać się moi rodzice z rodzicami Kacpra,przyprawiała jak i jego,tak i mnie w niezłego stresa.Na szczęście wszystko wyszło świetnie i podejrzewam,że nasi rodzice chyba się polubili,co dla nas wiele znaczy :)) Chcieliśmy,by moi rodzice poznali miasto,bo rzadko bywa by wybrali sie w tak odległe miejsca rekreacyjnie.Poszperałam trochę w Internecie,lecz nic nie mogłam znaleźć,za to podczas powrotu z solanek odkryliśmy muzeum!Następnego dnia spędziliśmy tam bite 2 godziny.Nie będę pokazywać wszystkiego co tam widzieliśmy,bo jest tego zwyczajnie za dużo.Jednakże,na sam koniec chciałam pokazać Wam rzeźbę wykonaną z gipsu,starych rdzewiejących gwoździ i siatki.Przyznam się,że byłam pod ogromnym wrażeniem i po prostu bardzo mi się spodobała,podziwiam autora za kreatywność!!!
I jak Wam się podoba?Byliście w tym mieście?A może ktoś kto mieszka w Inowrocławiu to czyta?Piszcie!Chętnie dowiem się co o tym myślicie.Buziaki! :*

P.S Wybaczcie mi że w ten sposób łącze zdjęcia,ale chciałam wam pokazać głównie to,co mnie bardzo interesowało lub mi się podobało,bo zdjęć mam z 300.
P.S 1 Proponuję powiększyć złączone zdjęcia,lepiej je widać :)

wtorek, 28 kwietnia 2015

Znaczna poprawa-czyżby Zuziak wygrał walkę o zdrowe włosy?


Witajcie!
Dzisiaj przygotowałam post na temat moich włosów.I tak jak napisane zostało w tytule.....czyżbym wygrała?




Prawie.Włosy uległy znacznej poprawie,dzięki codziennej pielęgnacji i dokładnemu rozczesywaniu.Jak już wspomniałam,po świętach wielkiej nocy moje biedne kłaki uległy totalnej,nie wyjśnionej destrukcji.Dosłownie!To,co w czasie wyjazdu zagościło na mojej głowie,było nie-do-opi-sa-nia.Myślałam że się popłaczę,serio.Kiedy spinałam włosy z koka,a później chciałam je rozpuścić to fakt gumkę ściągnęłam,ale co z tego skoro włosy były tak przesuszone i rozdwojone że koczek trzymał się bez gumki! Doszłam do tego etapu desperacji,że brałam pod uwagę ich ścięcie,ze względu na to że mimo wielomiesięcznej walki o ładne i zdrowe włosy,wystarczyły zaledwie cztery dni by wszelkie starania okazały się niepotrzebne.Przyczyna:Zmiana wody,gwałtowne spadki temperatury.
A teraz?Od świąt minął prawie miesiąc,a włosy wracają do zdrowia!Bardzo się cieszę,ze względu na to,że mało brakowało a znowu chodziłabym z włosami o połowę krótszymi.Na całe szczęście wszystko wróciło do normy,włosy nabrały dawnego blasku,sypkości i nie mam rozdwojonych końcówek-co dla mnie jest najważniejsze.Zdałam sobie sprawę,że z moich czerwonych włosów zrobiły się rude,niedługo i ta farbuję bo mamy komunię w rodzinie,a z odrostami iść nie wypada.:)
A taki efekt uzyskałam dzięki jednej,małej buteleczce olejku arganowego,o którym wspominałam tu
Na wstępie rozczesuje wilgotne włosy szczotką TT,ważne jest by mokre włosy były rozczesywane od końców górę,bo nie ulegają uszkodzeniom.Oczywiście,ważne jest by było robione to wolno i delikatnie.Następnie,na dłonie nakładam olejek i delikatnie wcieram go we włosy,również zaczynam od koncówek i stopniowo idę w górę.Zdarza się,że na końce nakładam drugą warstwę.Słyszałam,że olejek dobrze chroni włosy przed uszkodzeniami termicznymi,ale nie wiem ile w tym prawdy,bo ja osobiście włosów nie prostuję.Zauważyłam,że włosy znowu nabierają dawnej objętości i są coraz grubsze.Cieszę się,bo nie lubiłam gdy były takie liche.
A są pofalowane dlatego że na noc,zaplatam je w warkoczyki.Muszę przyznać że faktycznie łamią się o wiele mniej i o wiele mniej wypadają.Już wypracowałam sobie nawyk i myję włosy odpowiednio wcześnie,by wyschły żeby móc je zapleść.Nastąpiła jeszcze jedna drobna zmiania,a mówię tu o myciu włosów.Dawniej myłam je codziennie,teraz zmeniłam to i myję je co drugi dzień.Szczerze mówiąc,dzięki temu zauważyłam że wyglądają o wiele zdrowiej.


Kończę już i mam nadzięję że Was nie za bardzo znudziłam.Jednocześnie przepraszam za jakość zdjęć,ale niestety cykam je sama bo w tych godzinach,gdy światło jest najlepsze ja w domu urzęduję sama.Trzymajcie się ciepło,a ja biorę się za przygotowanie kolejnych postów,zdradzem Wam że jeden znowu będzie związany z podróżowaniem :)
Buziaki :*

niedziela, 26 kwietnia 2015

Spring time,my time

Witajcie kochani!
Ze względu na to że  nie mogę spać,postanowiłam napisać posta,który miał ukazać się dzisiaj wieczorem(jest 1:01:)) Ahhhh! Czy wy też tak uwielbiacie wiosnę?Czujecie jak wszystko budzi się do życia i samemu także chce się żyć!Ja to czuję,całą piersią,nawet wyciągnęłam sukienkę z którą się nie rozstawałam cały dzień.A wierzcie mi lub nie,dla mnie jako dla chłopczcycy z krwi i kości to niesamowicie trudne,ze względu na wygodę.Jakoś nigdy nie lubiłam siebie w wersji dziewczęcej,uważałam że to zupełnie do mnie nie pasuje.
To jest niesamowite uczucie,kiedy czuje się promienie słońca na twarzy,lekki wiatr i rozchodzące się ciepło.Za to kocham tę porę roku,za ciepło i piękny pokaz rodzących się na nowo roślin.Podejrzewam,że jest we mnie jakaś dusza ogrodniczki,gdzieś głęboko ukryta.W zasadzie,gdybym nie wyprowadzała się za granicę to zabrałabym się za florystykę,mam dziwne aspirację na bycie "panią z kwiaciarni" :) Najlepsze jest to,że przez tę pogodę wszystkie moje smutki i zmartwienia-zmniejszyły swoją siłę rażenia-nie mogę powiedzieć inaczej ze względu na to,że wciąż są obecne ze mną i prawdę mówiąc nie odstępują mnie na krok.Tylko ja,postanowiłam truć się tym wszystkim w zaciszu mojego pokoju,a wychodzić do ludzi z uśmiechem na twarzy.W tym tkwi cała magia.Mały szczegół w postaci otwarcia oczu,ujrzenia pięknego słońca za oknem-właśnie on daje tak ogromnego kopa energii do działania!
Macie tu parę próbek,mojej dzisiejszej zabawy aparatem.Haha,tak wiem skaczę od zimy po wiosnę,ale cóż bywa i tak.Jednocześnie chciałam wam powiedzieć,jaką podjęłam decyzję.Początkwo,miał być to blog kosmetyczny,o włosach itp.Jednakże,dochodzę do wniosku że to nie będzie tylko taki blog,wolę pisać swobodnie w każdym temacie i czerpać  tego przyjemność,niż by później miało się to przerodzić w jakikolwiek obowiązek.Mam wiele aspiracji i w miarę możliwości chciałabym się z wami nimi podzielić :) Ostatnio na nowo zaprzyjaźniłam się z moim aparatem,po tymczasowej separacji i moja ogromna miłość do fotografii urosła do dawnych rozmiarów,także pozwólcie że będę realizować siebie.Oczywiście powoli szykuje się post kosmetyczny i pojawi się na dniach,w sumie nie wiem czy taki kosmetyczny aczkolwiek na temat moich włosów.
A tak spędziłam sobotę.Przyznam,że ludzie chyba nie są jakoś szczególnie przystosowani do widoku dziewczyny,która biega z aparatem jak oszalała. But who cares?
Ważne że mi to sprawia radość,zachęcam do tego!Róbcie to,co kochacie,co sprawia że czujecie się szczęśliwi :) To zdjęcie możecie znaleźć na moim Instagramie,na którego serdecznie zapraszam!Zostawcie po sobie jakiś ślad w komentarzu tutaj lub na instgaramie,ponieważ poszukuję ciekawych kont do czerpania inspiracji!

Mam lekkiego świra na punkcie instagrama i snapchata,nawet myślałam by napisać o tym posta,zresztą kto wie,może i tak zrobię :)
A to zdjęcie z dzisiaj jest chyba jedynym moim,nie lubię uwieczniać siebie na zdjęciach,a w sukience to już w ogóle,także wyczyn!Kończąc chciałam jeszcze tylko wspomnieć,że jak wielu z rocznika '96 ukończyłam swoją edukację licealną i jestem z siebie dumna! A teraz lecę poczytać wasze blogi,buziaki! :*

niedziela, 19 kwietnia 2015

Góry Stołowe i okolice

Witam was serdecznie!
Na samym wstępie chciałam was wszystkich przeprosić za mało aktywności na blogu,przyczyniła się do tego szkoła oraz,nie ukrywajmy samopoczucie.Po pożegnaniu się z chłopakiem na lotnisku,przyjechałam do domu i pierwsze co,zaczęłam myśleć nad postem.Pisałam go długa,ale jednak nikogo nie zaiteresował,co nie przeczę że przyczyniło się do mojej demotywacjiOczywiście nie oskarżam tu kogokolwiek,bo ja sama zaniedbałam wszystko więc należy mi się! :)
Wracając do tematu dzisiejszego posta,planowałam go już od ponad tygodnia ale,niestety nie byłam w stanie wcześniej go sklecić bo szukałam pracy.I wiecie co?Znalazłam ją,najbardziej durną,nudną,mozolną,odmóżdżającą i z totalnym wyzyskiem...ale pracę.Średnio zależy mi na pieniądzach,robie to po to by nie siedzieć z założonymi rękoma.I tak 22 maja przeprowadzam się do Anglii,a tego dnia wypadają urodziny mojego chłopaka! :) JUPI <3

Święta spędziłam w Górach Stołowych,dla mnie osobiście szału nie ma bo jeżdże tam od 18 lat,ale wszystko zmieniło się odkąd zabieramy ze sobą mojego Kacpra,szczerze mówiąc dzięki temu czuję rodzinną atmosfere.Pojechaliśmy również z rodziną mojego brata,więc tego roku było nas naprawdę sporo :)Góry przywitały nas bielą i ogromną ilością śniegu,jak któryś rok z rzędu na Wielkanoc.Ogólnie rzecz biorąc dni spędzaliśmy na spacerach,wizytach w muzeum czy kopalni i było przyjemnie bardzo.Szczerze mogę wam polecić to miejsce i na lato i na zimę,oczywiście latem mamy wiekszą możliwość chodzenia po górach,co tego roku nam sie nie udało lecz wszystko miało swój piękny,niepowtarzalny klimat.Góry leżą nieopodał Kudowy Zdrój i Radkowa,gdzie można znaleźć wiele interesujących atrakcji:) A teraz pora na zdjęcia,bo to trzeba zobaczyć,nie da się tego opisać!















Wybaczcie że zdjęcia nie są bardziej,hmmmm zbite.Nie umiem ich inaczej poustawiać bo się kręcą :* Życzę miłego dnia i ślę buziaki!

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Biovax"L'biotica" i olejek arganowy Greeneleixir


Hej!
Na samym początku chciałam przeprosić za moją,już dość długą nieobecność,jak się domyślacie spowodowaną świętami oraz przylotem mojego chłopaka z Wielkiej Brytanii :)
Przybywam do was dziś z recenzją trzech,naprawdę dobrych produktów do pielęgnacji włosów.Dwóch masek do włosów firmy Biovax,oraz olejka arganowego.

 Ogólnie rzecz biorąc,pełno wymiarowe produkty możemy dostać na oficjalnej stronie firmy Biovax.I szczerze mówiąc,zastanawiam się nad tym ze względu na cenę jak i pozytywną opinie o tym produkcie.

Biovax intensywnie regenerująca maseczka "Naturalne oleje" (brąz)
Od producenta:

Receptura maseczki Biovax zawiera w swoim składzie 3 Naturalne Oleje obfitujące w cenne substancje odżywcze gruntownie rewitalizujące zarówno włosy, jak i skórę głowy bez efektu obciążenia:

Olej Arganowy, dzięki wyjątkowo wysokiej zawartości witaminy E (min. 550mg/l), chroni włosy przed destrukcyjnym działaniem wolnych rodników oraz promieniowaniem UV. Hamuje procesy starzenia. Dodaje włosom blasku, sprężystości, pięknie je wygładza. Olej arganowy w maseczce Biovax jest produktem w 100% organicznym, tłoczonym na zimno, niemodyfikowanym chemiczne. Posiada certyfikat Ecocert.


Olej Makadamia (Hawaje) stanowi bogate źródło rzadko występującego w przyrodzie kwasu palmitooleinowego C16:1, harmonijnie funkcjonującego z naturalnymi lipidami skóry. Doskonale odżywia skórę głowy, warunkując prawidłowy wzrost zdrowych włosów.

Olej Kokosowy (Indie) wnika do głębokich warstw włókna włosa, gdzie aktywnie hamuje utratę jego składników budulcowych. Wzmacnia strukturę włosów, zapobiegając ich łamliwości. Zapewnia silny i długotrwały efekt nawilżenia.

Biovax intensywnie regenerująca maseczka "Keratyna+Jedwab"(niebieski)
Od producenta:

Odżywka zawiera - Pro2Kéra Silk aktywny zespół naturalnych białek, który dzięki zestawieniu nisko-cząsteczkowych aminokwasów i wysoko-cząsteczkowych protein wykazuje szerokie spektrum działania, zarówno na poziomie rdzenia, jak i na powierzchni włosa.

Aminokwasy jedwabiu (300 Da) - wnikają do włókna włosa, wypełniając ubytki strukturalne w jego warstwach korowych. Wiążą wodę, utrwalając efekt głębokiego nawilżenia.

Proteiny jedwabne (50.000 Da) - tworzą na powierzchni włosa delikatny biofilm, który utrzymuje wilgoć w jego wnętrzu oraz chroni go przed agresywnymi czynnikami środowiska zewnętrznego.

Keratyna (28.000 Da) - uzupełnia niedobór naturalnych składników budulcowych osłonki włosa, plombując jej uszkodzone miejsca.

Co najważniejsze! Maseczki nie zawierają parabenów i SLS*.

Moja opinia:
Zdanie do obu maseczek jest takie samo,bardzo je polubiłam i wydaje mi się że zostaną ze mną na dłużej.Sam koszt zakupu był śmieszny,bo za jedną próbkę(bo to chyba jest próbka:)) zapłaciłam 1,99zł.W zasadzie mnie uratowały,ze względu na drastyczną temperaturę jaką napotkałam.Święta spędziłam w górach,ze śniegiem po kostki(ale o tym w następnym poście + dodaje kategorię podróże!Bo czeka mnie parę wypraw niedługo i to wcale nie małych).Przejdźmy do rzeczy,włosy po maseczkach są miekkie,widocznie odżywone a zapach,przynajmniej jak dla mnie praktycznie nie wyczuwalny.Niestety nie pokażę wam efektu na moich włosach,ponieważ po dwóch użyciach próbki się pokończyły,ale muszę powiedzieć że mróz i śnieg dały im w kość.Praktycznie non stop padał śnieg,a temperatura była nawet na minusie,czego skutkiem było przesuszenie,połamanie i wyblaknięcie moich włosów.Dosłownie! Kiedy zrobiłam sobie koka,a później chciałam je rozpuścić,na głowie miałam nieestetycznie wyglądające pąki włosów sterczących na prawo i lewo.Nie ukrywam przy tym swojego wciąż trwajacego załamania takim obrotem spraw,lecz walka o powrót dawnej kondycji włosów trwa.Jednak maseczki znacznie je odżywiły,wygładziły i było widać poprawę,ku mojej radości.Także produkt na wielki plus!

Argan oil "Greenelixir"
Od producenta:

Jest to produkt regeneracyjny,nawilżający i chroniący włosy przed czynnikami zewnętrznymi.Nadaje połysk,likwiduje matowość.Zapobiega rozdwajaniu się włosów i nadaje im miekkość.Wzbogacony o olejek jojoba i słonecznikowy.


Moja opinia:
Sam opis od producenta dość lichy i treściwy,niewiele się z niego dowiadujemy.Moja mowa będzie krótka,ze względu na to że olejek użyłam jak na razie zaledwie parę razy,w niewielkiej ilości.Co do tego że nawilża i znacznie regeneruje włosy to się zgodzę,ale żeby likwidował matowość i nadawał połysk to sama nie wiem.Zakodowane mam że najczęściej olej sam w sobie nadaje połysk,ale sama tego nie zauważyłam i może to tylko pokazywać moja nieuwagę.Czytałam sporo na temat tego olejku i wyczytałam wiele pochlebnych opinii.Używam go na wilgotne włosy i naprawdę dobrze się wchłania,co bardzo mnie cieszy bo wnika we włos dzięki czemu walka o odbudowę rozdwojonych końcówek przynosi efekty.Koszt to ok 4,99 zł także jest bardzo przyzwoity.Niestety,na tę chwilę nie mogę powiedzieć więcej,bo lepsze i większe efekty można zobaczyć po dłuższym użykowaniu.

Podsumowując,trafiłam w dziesiątkę wybierając te produkty,ze względu na działanie jak i funkcjonalność.Wszystkie trzy produkty z łatwością mieszczą się w kosmetyczce,dzięki czemu możemy wziąć je wszędzie!
A wy?Używałyście tych produktów?Jaka jest wasza opinia?

Na dziś to wszystko,niedługo planuję dodać dwa posty o podróżach,więc czekajcie! :)

A teraz lecę nadrabiać zaległości na waszych blogach! Buziaki! :*


*SLS-to tanie detergenty syntetyczne, stosowane od dawna w przemyśle do odtłuszczania i mycia urządzeń oraz pomieszczeń. Możemy je znaleźć w praktycznie każdym szamponie, żelu myjącym, czy płynie do kąpieli.  Są to prawdopodobnie najbardziej niebezpieczne ze składników stosowanych w pielęgnacji skóry i produktach do pielęgnacji włosów. To związki chemiczne powodujące lepsze pienienie się produktu, do którego są dodawane. Powodują przesuszenie skóry, zaburzają wydzielanie łoju i potu, podrażniają skórę, wywołują świąd i wypryski.