poniedziałek, 30 marca 2015

Chwila dla siebie

Witajcie! 
Jak obiecałam,tak piszę.Tym razem,nie będzie to post o włosach,a najzwyklejszy luźny post.Prawdopodobnie,następny wpiso pielęgnacji włosów będzie po świętach. :)

Czy wy też tak macie ,że czujecie potrzebę spędzenia chwili tylko ze sobą?Że potrzebujecie odseparować się od otaczającego was świata,natłoku obowiązków związanych ze szkołą,czy pracą?Ja,owszem mam tak,może nie za często,może nie na długi okres czasu ale bywają takie dni.Zazwyczaj poprzedzają one jakies wielkie wydarzenia,ważne lub trudne momenty w moim życiu.Teraz pewnie zastanawiacie się jakież to ciężkie chwile może przeżywać nastolatka taka jak ja,bo jedyne co ma na głowie to maturę.Otóż to,matura to jedna sprawa,co prawda nie uważam że jest to bzdura,aczkolwiek nie stresuję się i nie dostaję palpitacji serca na samą myśl o egzaminach.Moje życie nie jest niewiadomo jak trudne,czy nudne,owszem bywają ciężkie chwile tak jak u każdego,ale nie przyszłam się tutaj żalić,tylko poczułam potrzebę napisania czegoś od serca,by nie była to kolejna notka poświęcona pielęgnacji włosów czy recenzji jakiegoś produktu:) 

Dzisiaj właśnie mam taki dzień,dzień kiedy potrzebuję pobyć sama,nie ukrywam że przez tę potrzebę rodzi się we mnie frustracja,związana z tym że odczuwam tłok w okół siebie.Chwile które spędzam przy kubku dobrej,mocnej kawy z książką i czymś na ząb są dla mnie bardzo cenne,ze względu na możliwość namysłu lub zwyczajnego uspokojenia się.Niestety,jestem osobą bardzo nerwową i czasem nawet prozaiczna rzecz potrafi wyprowadzić mnie z równowagi lub wywołać wściekłość,wtedy pokazuję rogi i biada temu kto stanie mi na drodze.Dziś dodatkowo moja frustrację potęguje narastające zmęczenie,tak(!) jest dopiero poniedziałek a ja już czuję się zmęczona,ale nie ze względu na moją delikatność czy wrodzone lenistwo-zwyczajnie źle sypiam.Ostatnimi czasy po położeniu się do łóżka,przez moją głowę przelatują coraz to gorsze myśli,wywołujące ból w żołądku i sprawiające że moje oczy momentalnie sie otwierają.Noce są chyba najgorsze,bo to czas kiedy wszystko analizuję po milion razy i mimo że obmyślałam to już na dziesiątki sposób,zawsze znajdę kolejny z innym rozwiązaniem.Nie radzę sobie ze stresem,mimo że jestem zapewniana że robię coś dobrze,to co z tego skoro,kiedy przychodzi co do czego wynik moich starań zawsze jest negatywny?Momentalnie mnie do demotywuje,a powrót do danej rzeczy przy której poniosłam klęskę sprawia że przeżywam to podwójnie i dziczeję.Nie wiem co ze mną jest nie tak.

Pozostały mi dwa dni nauki szkolnej przed przerwą świąteczną,dwa dni które chcę wykorzystać w stu procentach,dwa dni pełne stresu i nerwów związanych z podróżą mojego chłopaka samolotem,niestety to także bardzo przeżywam ze względu na ostatnią katastrofę.Zdaję sobie sprawę z tego że wyolbrzymiam,ale niestety moja wyobraźnia która w chwilach tego wymagających przestaje pracować,tutaj działa nawet ponad normę.Dlatego cieszę się że w takich chwilach mogę uciec,schować swój strach tam gdzie nikt go nie ujrzy i po prostu przeczekać.Taka "chwila dla siebie" czasem trwać może tygodniami,czasem wystarczy parę minut by pozbierać myśli.Dzisiaj ten uciekłam w świat książki,to takie łatwe i przyjemne,że gdybym mogła nie wróciłabym.
Moje ukochane kwiaty w promieniach słońca
Proszę nie odbierajcie tego posta negatywnie,jako formę wyżalenia się czy narzekań.Chcę po prostu pokazać jak ja postrzegam świat,jak staram zachować się w chwilach zwątpienia.Nawet dzisiaj widzę promienie słońca i to dosłownie,bo jeszcze nie dawno zacinało u mnie deszczem i grzmiał a teraz?Teraz zza chmur wyjrzało słońce,co daje mi siłę i wiarę że dam ze wszystkim radę :) A wy?Jak radzicie sobie ze stresem?Też uciekacie do "swojego świata"?Czy może wręcz przeciwnie,stawiacie czoła wyzwaniom i się nie poddajecie?Piszcie,wasze komenatarze mnie inspirują i motywują do działania!
Buziaki dziewczyny! :* 



sobota, 28 marca 2015

Farmona "Herbal Care" hit czy kit?

Witam was serdecznie!
Od paru dni zabieram się za zmajstrowanie jakiegoś posta,ale wiecie jak to jest,masa rzeczy do zrobienia,narastająca lista rzeczy i totalnym deficyt czasu.Ale bum!Oto jestem i zabieram się za kolejny post o pielęgnacji włosów! :)

Tym razem,nie będzie to post o pielęgnacji a o produktach strikte do tego potrzebnych.Ale tym razem bardziej o opinii,o produkcie.Dziś pod przysłowiową lupę bierzemy produkt Farmony z serii Herbal Care.Dokładniej,szampon do włosów zniszczonych i wypadających i odżywkę w spray'u do włosów przesuszonych i po trwałej lub farbowaniu.

Jak już wiecie,moje włosy farbowane są bardzo często,także zdecydowałam się na zakup tej dwójki.Cena w sumie nie przekraczała 13 zł,dla mnie a za mnie?Skoro ma pomóc,to wezmę.
Z etykietki na buteleczce wynika,że szampon zawiera łagodne substancje myjące na bazie kokosu,które oczyszczają i pielęgnują skórę głowy oraz włosy.Ekstarkt z młodych pędów skrzypu polnego,wyraźnie wzmacnia włosy,stymuluje ich wzrost i hamuje wypadanie.Opatentowana kompozycja mikronizowanych białek pszenicznych wnika w struktruę włosów,dogłębnie je odżywia i regeneruje,zwiększając odporność na uszkodzenia.Dzięki zawartości Bio-Complexu Witalnego włosy są miekkie,sprężyste i pełne energii.

Odżywka w spray'u zawiera wyjątkowo łagodne,silnie skoncentrowane naturalne składniki aktywne,które uzupełniają niedobory substancji odżywczych,skutecznie pielęgnując przesuszone zabiegami fryzjerskimi włosy.Różeniec górski wzbogacony w aloes i kiełki pszenicy instensywnie nawilża,naprawia uszkodzenia oraz przedłuża trwałość koloru.Dodatkowo ceramidy i witaminy odżywiają i regenerują włosy,a naturalny priobotyk inutec ułatwia rozczesywaniemchroniąc przed uszkodzeniami.
Moja mowa będzie krótka,pokładałam w tym produkcie wszelkie nadzieje.Ale jak to się mówi"nadzieja matką głupich",producent zapewnia o skuteczności tych preparatów i podejrzewam że wiele osób się na to nabiera.Produkt zamiast pomóc moim włosom,dodaktowo je zniszczył.Końcówki miałam rozdwojone,a włosy bardziej przesuszone niż przed użytkowaniem.Po nałożeniu szamponu na włosy,zrobił mi się z nich kask nie do pozbycia się!Pomyślałam,okej przeżuciłam się z innego szamponu,to normalne że włosy potrzebują się przyzwyczaić dam mu jeszcze jedną szansę,a poza tym jest jeszcze odżywka!A'propo odżywki,ponoć miałam pomagać w rozczesywaniu włosów i tu także moje nadzieje były płonne,ponieważ po spryskaniu włosów odżywką działanie bardziej prypominało lakier do włosów.Najgorsze było to,że po użyciu go pare razy włosy były w coraz bardziej opłakanym stanie,także mimo dania tym preparatom szansy nic  z tego nie było.W ulotce piszą że włosy są miekkie,sprężyste i pełne energii,no moje raczej były twarde,sztywne jak druty i w zaawansowanej depresji.

Oczywiście nie chce nikogo zniechęcać do tego produktu,każdy ma swoje preferencje i każdy włos jest inny.Po prostu udzielam mojej osobistej opinii.którą z tego co czytałam podziela parę kobiet.A wy?Używałyście kiedyś tych roduktów?Nie podzielacie mojej opinii?Piszcie!Chętnie przeczytam co o tym myślice!

P.S W przyszłym tygodniu planuję dodać jeszcze jeden post,tym razem nie związany z włosami.(Później muszę zrobić sobie przerwę od blogowania,ze względu na przylot mojego chłopaka z Anglii i święta,rozumiecie chcę jak najwięcej czasu z nim spędzić).Nie chcę by mój blog był monotematyczny,chcę pokazać pare aspektów mojego życia,a do tego potrzebuje pogrupowania moich postów na kategorię.Obiecuję,że będę nad tym pracować.

P.S1-Chciałam wam serdecznie podziękować za wszystkie komentarze do poprzedniego posta!Może liczba obserwatorów nie rośnie w zastraszającym tempie,ale dziękuję że jesteście ze mną i czytacie moje  posty!

Kończę już,życzę przyjemnego weekendu i buziaki! :*

środa, 25 marca 2015

Pielęgnacja-co robię by włosy były zdrowe?

Witajcie kochani!
Dzisiaj piszę do was z moim pierwszym,tematycznym postem.Nie ukrywam,że czuję stres,ponieważ nigdy nie pisałam tego rodzaju postów i chciałabym by wyszedł przynajmniej znośnie.No to może zacznijmy:)

Pielęgnacja-oczywiście,wiadome jest,że każdy pielęgnuje włosy według własnych potrzeb i w zależności od stopnia ich uszkodzenia.W tej kategorii pragnę pokazać jak ja dbam o włosy,(nie)stety narażone na różne ekstremalne eksperymenty,no ale to w innym temacie :) Zacznijmy od tego,że pielęgnacja włosów nie polega jedynie na dbaniu o sam włos.Ważna jest także dieta czy przyjmowane suplementy diety.Osobiście nie zażywam żadnych suplementów,bo najzwyczajniej u mnie się nie sprawdzają.Zależy od organizmu :) Dzisiaj,chce opisać jedną z najskuteczniejszych i równocześnie przyjemnych sposobów pielęgnacji włosów zniszczonych(takich jak moje). Mianowicie mówię o bardzo znanym i z tego co wiem polecanym sposobie olejowania włosów.Pomysł na olejowanie podsunęła mi siostra,gdy dwa lata temu zobaczyła moje przesuszone i wypłowiałe włosy.

Co będzie nam potrzebne? 
Stary T-shirt,miska,łyżka i oczywiście olej:) Olej nie musi być nie wiadomo jak drogi,może być oliwka dla dzieci czy nawet oliwa z oliwek(!).Ja na przykład,używam oleju kupionego na interecie,za jakieś 10-12 zł.

Jak olejować włosy?
Olejowanie,jest bardzo proste.Dzielę włosy na dwie części,jedną część spinam gumką lub spinką by mi nie przeszkadzała,drugą część zostawiam rozpuszczoną.Do miseczki nalewam łyżkę stołową oleju,bo więcej nie potrzeba.Pamiętajcie,że włosy nie mają ociekać olejem,to tylko przetłuści wasze włosy i sprawi że staną się ciężkie i trudne do umycia.Poza tym,efekt wizualny nie jest najlepszy:)Olej nabieram do rąk i rozcieram by się ocieplił,nakładam od połowy włosów(!) nie powinno się nakładać od samego skalpu,ponieważ to przetłuści skórę głowy.Zabieg ma być przyjemny,nie ciągniemy mocno za włosy,po prostu wmasowujemy olej we włos.Ja na koniec wmasowuję w końcówki ciut więcej oleju,ze względu na ich rozdwojenie i ogólne zniszczenie.(Jestem przeogromną przeciwniczką fryzjerów i podcinania włosów!)

Dodatowe zabiegi:
By działanie było jeszcze lepsze,zawijałam włosy w ręcznik i w sezonie zimowym siadam obok grzejnika,opierając na nim głowę albo ogrzewam ręcznik suszarką do włosów.Ciepło otwiera łuski włosa i witaminy zawarte w oleju mogą lepiej,szybciej i skuteczniej wniknąć w strukturę naszych włosów.A przy okazji jest to przyjemne.+ trzymanie oleju na głowie może trwać od 30-40 min,a nawet jeżeli komuś to nie przeszkadza (i potrafi spać w odpowiedni sposób) nawet całą noc!

Zmywanie:
Włosy zmywam delikatnym szamponem,tyle razy ile jest to konieczne.Zalecane jest mycie włosów w wodzie chłodniejszej,ponieważ dzięki temu łuska włosa zamyka się,a skóra głowy jest bardziej ukrwiona.U mnie są to dwa,góra trzy razy.Po umyciu włosów,nakładam odżywkę na max.3 min i to na same końce.Po tym wszystkim osuszam włosy ręcznikiem,zostawiam na 15 min.Na sam koniec przed rozczesaniem włosów spryskuję je jedwabiem,który w moim przypadku ułatwia mi rozczesanie niesfornych kłaków :)
Przed olejowaniem 

 Dodam że włosy niszczone są notorycznie poprzez zabiegi farbujące.Nie podcinam ich,a jeżeli juz to robię to z wielkim bólem serca i to jak najmniej.Nie ufam fryzjerom i boję się ich,bo zawsze wychodzę z salonu z płaczem.Włosy farbuje i podcina mi zaufana koleżanka,ewentualnie mama(ale ona nie podjęła by sie podcięcia).




Po olejowaniu


Obecny kolor na głowie jest kolorem "spranym",jestem na tyle...nie wiem głupia,że nigdy nie czekam zalecanych 2-3 tygodni po rozjaśnianiu włosów,dla mnie wystarcza jedynie godzina i włosy mają już swój ognisto czerwony kolor.









Produkty jakich używam:




Olej jaśminowy KTC,zakupiony w Angielskiej Asdzie,w polskich sklepach nie spotkałam,jedynie na internecie za ok 10-12 zł.Opłaca się,jest wydajny i bardzo ładnie pachnie(+nawilża dłonie:))
Mam również wersje z innym kwiatem,oraz skończyłam niedawno kokosowy.Mój faworyt,polecam bardzo!Jedyną niedogodnością jest to,że przed zabiegiem trzeba go rozpuścić bo jest w stanie stałym.















 Jedwab do włosów z Joanny.Od dawna używam wielu produktów z tej firmy,ma bardzo przystępne ceny (za jedwab dalam nieco ponad 7 zł) i świetne działanie.Także również polecam serdecznie.Świetnie działa gdy mamy problem z rozczesaniem włosów,oraz pomaga przy walce z rozdwojonymi końcówkami:)













Tej dwójki chyba nie trzeba nikomu przedstawiać,moi absolutni faworyci.Produkty firmy SYOSS,jak dla mnie strzał w 10!Od dłuższego czasu ratują moje włosy,słyszałam że nie powinny być używane non-stop bo mają jakieś szkodliwe substancje,ale przecież nie można bez przerwy używać tego samego szamponu o czym wszystkie wiemy :) 





UFF,to już koniec na dziś,wierzcie mi lub nie spędziłam nad tym postem dobre 3 godziny.Mam nadzieję że chociaż jedna osoba dotrwa do końca wpisu,liczę na to i liczę na was!Jeżeli macie jakieś uwagi piszcie!Życzę wam miłego wieczoru! Buziaki! :*

wtorek, 24 marca 2015

Dzień wolny

Witajcie!
Tak jak brzmi tytuł posta,dzisiaj zrobiłam sobie dzień wolny.W mojej szkole od wczoraj trwają rekolecje,więc jak już wiadomo,przez wprowadzenie nowej ustawy te dni są wolnymi od zajęć dydaktycznych.Moim zdaniem z jednej strony jest to lekko uciążliwe,ponieważ równie dobrze można by było poprawić,lub nawet napisać zaległe sprawdziany czy prace klasowe,a tu niestety nie ma takiej możliwości.Z drugiej jednak strony,jest to dobry moment na zrobienie sobie wolnego,wyspanie się i odrobienie zadań na ten tydzień czy nawet poczytanie ksiażki.
Ja,dzisiejszego dnia skupiam się na zadaniach z matemtyki,gdyż mam ich do zrobienia 108.Spiełam się i obiecałam że za to wezmę,bo matura tuż tuż.Ogólnie jestem tępawa jeżeli chodzi o wierzchołki,geometrię analityczną i dziwne równania z których każde wygląda jakby urwało się z choinki.Nie ma co narzekać,zapewne nie ja pierwsza,i nie ostatnia mam taki problem.Rzecz jasna,mój dzień nie upłynie cały na tym jednym przedmiocie,mam w planach powtórzyć jeszcze na sprawdzian z oświecenia,a także odpocząć,poleniuchować troszkę.Ogólnie rzecz biorąc,chciałam dzisiaj popracować trochę nad dizajnem mojego bloga.Prawda jest taka że nie ma on za dużych szans na powodzenie,ale nie przejmuję się tym.W końcu znalazłam coś,co sprawia że mogę się odstresować,zając na chwile myśli czymś innym niż tylko szkołą i deficytem wolego czasu,albo po prostu ponarzekać sobie czasami;).W tym miejscu miałabym ogromną prośbę,jeżeli w blogosferze znalazła by się jakaś dobra duszyczka chcąca pomóc mi w ogarnięciu,co,gdzie i w jaki sposób na blogu ustawić to byłabym niesamowicie,przeogromnie wdzięczna!Nie jestem orłem w kodach HTML a arkusz CSS to dla mnie czarna magia :D

Na sam koniec chciałam dodać że,powoli i opornie ale kształują się w mojej głowie pewne pomysły na temat tego co mogłabym na tym blogu publikować,żeby nie były to tylko tematy o niczym.Pewna blogerka,podejrzewam że totalnie nieświadomie i przez przypadek,obudziła we mnie od dawna skrywanego świra na pukcie włosów.Tak,jestem włosomaniaczką(praktycznie każdy post i artykuł,na temat pielęgnacji włosów,jest przeze mnie przeczytany od deski do deski). Nie mam pojęcia czy ta przesympatyczna dziewczyna będzie to czytać,czy w ogóle jeszcze zagości na moim blogu..ale z tego miejsca chciałam serdecznie pozdrowić Martynę.I polecam jej bloga oczywiście!

Kończę z wyżej wymienionych powodów,matma sama się nie zrobić.Życzę wam miłego,słonecznego i dobrego dnia.Buziaki! :*

sobota, 21 marca 2015

Słowem wstępu

Witam.....Cześć......Dobry wieczór.
Od czego by tu zacząć?Hmmm.....od 20 minut siedzę przed pustą,białą kartą i myślę jak zacząć.(Będąc całkowicie szczerym-wciąż nie wiem) Jestem Zuza,mam 18 lat i....nie wiem co tutaj robię!

To można od nowa.

Jestem Zuza i mam 18 lat,tak za miesiąc czekają mnie matury,prawdopodobnie dlatego założyłam bloga(geniusz!). W prawdzie,ten blog nie będzie tematyczny,bo nie mam dokładnie sprecyzowanego zainteresowania.Oczywiście jakieś zainteresowania mam,o na przykład bardzo lubię robić zdjęcia,czy mi to wychodzi?Nie wiem.Po prostu to lubię,dobrze się przy tym bawię i....i w zasadzie powinnam zacząć robić to częściej.Dużo częściej.Mam parę "bzików",bzikiem nazywam rzecz lub cokolwiek innego,co sprawia że czuję się szczęśliwa,czasem jest to książka,czasem jakieś miejsce dla mnie szczególne,a czasem ogromniasty kubek z kakao.Tak więc,jak napisałam wyżej mam parę bzików,jednym z nich(i chyba najważniejszym) jest Anglia,jeśli szukacie jakiegoś fascynata tego kraju to tak jestem nim!Ogólnie rzecz ujmując nie lubię swojego miasta,w zasadzie całego otoczenia i marzę by wyprowadzić się do UK,a tak się właśnie stanie za niespełna 2 miesiące.Drugie w kolejności są książki,kiedy nie mam co czytać dostaje szału,oczywiście miewam przysłowiowe kryzysy i potrafię nie czytać miesiącami z bardzo błahego powodu-po prostu nic mnie nie interesuje.Ale na szczęście zdarza się to sporadycznie.Podsumowując,nie wiecie o mnie nic poza moim imieniem i wiekiem,oraz tym za czym szaleję.Także yolo,mimo że nienawidzę tego stwierdzenia i nie czerpię z niego motta życiowego.Życzę przyjemnego weekendu,w sensie tyle ile jeszcze z niego zostało i do następnego razu!

P.S Nie pierwszy raz prowadzę bloga,więc zdaję sobie sprawę z tego że praktycznie nikt nie zwróci uwagi na kolejne wypociny w blogosferze.But who cares,każdy może swoich sił spróbować ;)

Zuziak